niedziela, 24 maja 2020
wtorek, 19 maja 2020
TROCHĘ NAUKOWO - OSMOLOGIA
Witajcie, dziś przychodzę z zupełnie innym tematem,
a może nawet nową serią. Kto wie?
Mianowicie,
aby zrozumieć pewną złożoność, mówiąc ogólnie spraw kryminalnych należy choć w
niewielkim stopniu zaznajomić się z metodyką badań ułatwiających prowadzenie
śledztw. Działów takich nauk jest bardzo dużo i wydaje mi się, że najbardziej
popularną jest daktyloskopia czyli badanie odcisków palców, ale właśnie przez wzgląd
na jej posłuch postanowiłam zająć się bardziej niszową tematyką. Rzecz jasna
wpis czy jak kto woli artykuł będzie jedynie namiastką wiedzy, a bardziej
trafnie swoistą inspiracją do zgłębienia tematu.
Otóż, na tapetę dzisiaj przywędrowała OSMOLOGIA
(jako technika kryminalistyczna). Zdaję sobie doskonale sprawę, że tematy
naukowe mogą nie każdemu przypaść do gustu, dlatego obiecuję na koniec wisienkę
na torcie, czyli sprawę kryminalną, rozwiązaną dzięki tej właśnie dziedzinie
nauki! Zaciekawieni? W takim bądź razie kawka kocyk i zapraszam do lektury :)
Na samym początku należy wyjaśnić czym co to jest
Osmologia i czym w praktyce się zajmuje. Otóż, jest to dział techniki kryminalistycznej zajmujący się zabezpieczaniem,
przechowywaniem i badaniem śladów zapachowych ludzi. Jest to najmłodsza jeśli
chodzi o funkcjonowanie technika kryminalistyczna w Polsce. Głównie,
wykorzystywani są do tego nasi czworonożni przyjaciele, czyli psy. Nie takie
zwyczajne oczywiście, tylko SUPER PSY, specjalnie wyszkolone i wytresowane w
tym zakresie. Naukowcy wyliczyli, że na indywidualny zapach pojedynczego
człowieka składa się około 401 składników. Żeby jednak delikatnie
utrudnić zadanie, składniki te absolutnie nie mają cały czas stałych wartości,
ani też ich konglomerat nie jest stały. Dodatkowo, zależy on od mnóstwa czynników
takich jak np. stanu zdrowia czy odżywiania się.
Z tym wszystkim musi poradzić sobie jeden pies.
Pierwsza szkoła dla psów policyjnych powstała w 1899 roku w Belgii. W Polsce zgodnie
z zarządzeniem Komendanta Głównego Policji wykorzystuje się do tego tylko psy
rasy owczarek niemiecki, które uzyskały
specjalny atest (muszą go odnawiać co rok).
Jak powszechnie wiadomo, każdy sprawca przestępstwa
pozostawia po sobie jakiś ślad, nawet tak "mikroskopijny" jak zapach.
Jak to mówią- diabeł tkwi w szczegółach i właśnie w tym przypadku zapach jest
często tym najważniejszym szczegółem. Przecież każdy kryminalista porusząjąc się
w obrębie miejsca przestępstwa zostawia
po sobie zapach, z nerwów i stresu poci się. Kluczowym jest jednak to, aby
dany ślad odpowiednio pozyskać, nie jest
to wcale takie łatwe. Rzekłabym, że jest to najtrudniejsze w tej dziedzinie
kryminalistyki.
Jak utrwalić coś tak ulotnego jak zapach?
Najlepszymi "nosicielami zapachu" są ślady
biologiczne - fragment tkanek, krew, pot. Mogą zachowywać one indywidualny
zapach nawet przez kilka lat. Miejsce, przedmiot lub podłoże, z którego
zabezpiecza się ślady dowodowe nakrywa się tamponami zapachowymi, a następnie
folią aluminiową. Oczywistym jest, że ślady zapachowe z odzieży zabezpiecza się
z tej jej części, która miała bezpośredni kontakt z ciałem człowieka. Drobne
przedmioty natomiast umieszcza się wraz z tamponami w słoiku i szczelnie
zamyka. Zabezpieczanie dokonywane jest poprzez kontakt tamponów z przedmiotem
lub miejscem w czasie nie krótszym niż 30 minut. Po upływie tego czasu
zdejmuje się folię, a tampony przy użyciu pęsety przenosi do słoika i szczelnie
zamyka. Badanie osmologiczne polega na ustaleniu czy występuje zgodność
zapachowa śladu zabezpieczonego na miejscu zdarzenia z próbką zapachową pobraną
od osoby podejrzanej. Ślad zapachowy z miejsca zdarzenia i próbka od osoby
podejrzanej trafia do pracowni osmologicznej Laboratorium Kryminalistycznego
KWP (KSP). Tam przeprowadzone są badania zgodności zapachowej. Między próbki
zapachowe osób niezwiązanych ze sprawą w ciągu selekcyjnym ustawia się próbkę
od podejrzanego. Pies przechodząc przy wszystkich stanowiskach nawęsza je.
Jeżeli występuje zgodność przyjmuje pozycję „waruj” przy stanowisku, jeśli nie
występuje, wówczas pies wraca do swojego przewodnika. Takich prób przeprowadza
się kilka, przy czym ustawienie próbek za każdym razem jest zmienione. W
badaniu biorą udział dwa psy posiadające aktualne atesty.
Jak często korzysta się z osmologii?
Najwięcej badań osmologicznych wykonywano w latach
1996 – 2005. Obecnie jednak badania
osmologiczne wypierane są na korzyść badań DNA, chociażby ze względów
ekonomicznych. W zasadzie trudno dostrzec dziś perspektywy rozwoju tej
metody badawczej, bowiem dotychczas wokół niej niewiele się
dzieje. Obecnie funkcjonuje zaledwie 8 pracowni, a
liczba wydanych opinii nie jest w stanie dorównać tej z poprzedniego
dziesięciolecia, o liczbie psów osmologicznych nie wspominając.
Błędy w ekspertyzach
Jak można się domyślić- głównym błędem jest
działanie człowieka poczynając od nieumiejętnego zabezpieczenia śladu kończąc
na niczym nieuzasadnionej rezygnacji z zabezpieczenia tego typu śladów,
motywowana po wielokroć brakami w dostawie materiałów, a czasem brakiem
stosownej walizki osmologicznej. Dodatkowo, na niekorzyść wpływa nieprzestrzeganie
elementarnych zasad BHP na miejscach zdarzeń, a tym samym możliwość narażenia
się na uszkodzenia i nanoszenie własnych śladów na podłoża. Jak i również niespójność
między protokołem oględzin, a dokumentacją fotograficzną, np. inna numeracja
zabezpieczanych śladów.
Osmologia jako dowód
Wartość diagnostyczna ekspertyzy jest oceniana przez
specjalistów na 80% wskazań trafnych. Te wyniki tłumaczą sceptycyzm organów
orzekających, które te dane szacują jako wartość dowodową. W świetle sądów
dyskwalifikują je głownie uchybienia, a Sąd Najwyższy jasno stwierdził, że przy
orzekaniu opierając się wyłącznie na dowodach osmologicznych należy zachować
"daleko idącą ostrożność". Dlatego też, badania związane z zapachem
najczęściej funkcjonują jako dowód poszlakowy w procesach.
Przykładowe sprawy zakończone dzięki dowodom w
postaci zapachu
”W nocy z 7 na 8 grudnia 1996 roku, w Brzezinach na
szkodę Zbigniewa W. skradziono ze sklepu wędkarskiego kołowrotki, kije
wędkarskie, żyłkę, spławiki i inne przedmioty o łącznej wartości co najmniej
7000 złotych. Oskarżeni Robert S., Krzysztof Z., Piotr F., Mariusz Z., i Daniel
S., nie przyznali się do popełnienia zarzucanego im czynu. Jedynym w zasadzie
dowodem w tej sprawie była ekspertyza osmologiczna przeprowadzona w
Laboratorium Kryminalistycznym Komendy Wojewódzkiej Policji w Skierniewicach w
Pracowni Osmologii w Łowiczu. Podczas oględzin miejsca zdarzenia zabezpieczono
w dwóch miejscach zapach przestępców, a mianowicie wewnątrz sklepu z podłogi w
pobliżu otworu, przez który sprawcy wchodzili do środka oraz na zewnątrz sklepu
z gruntu, przy tylnej ścianie sklepu, w pobliżu wyrwanych przez sprawców blach
i desek. Przeprowadzone badania identyfikacyjne wykazały, że ślady zapachowe
zabezpieczone jako dowód rzeczowy na miejscu włamania, są zgodne zapachowo ze
śladami pobranymi od oskarżonych. Nie stwierdzono takiej zgodności ze śladami zapachu
pobranymi od Daniela S. Sad nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonych. Za
wiarygodne uznał natomiast wyniki badania osmologicznego, na podstawie, którego
uznał oskarżonych za winnych popełnienia zarzucanego im czynu. Oskarżonego
Daniela S. sąd uniewinnił. W uzasadnieniu wyroku Sąd podkreślił, że „…miejsce
zabezpieczenia dowodowego materiału zapachowego, wewnątrz sklepu na zapleczu,
pod półkami, wyklucza, aby oskarżeni mogli się tam znaleźć w innych
okolicznościach niż podczas włamania do sklepu…”".
"W kolejnej sprawie w nocy z 16 na 17
października 1997 r. w miejscowości Kaski, Mariusz J. działając w porozumieniu
ze swym nieletnim bratem Arturem J. dopuścili się rozboju na osobie Marianny K.
Grożąc podpaleniem budynku mieszkalnego użyli gwałtu na poszkodowanej w ten
sposób, że uderzali ją pięściami w twarz, szyję i inne części ciała, które to
obrażenia naruszyły funkcjonowanie narządów ciała na okres poniżej 7 dni oraz
doprowadzili ją do stanu bezbronności związując jej ręce i nogi taśmą
samoprzylepną, a następnie zabrali w celu przywłaszczenia pierścionek,
obrączkę, kolczyki, dwa sygnety o łącznej wartości około 2000 złotych i kwotę
6000 złotych. Podczas oględzin miejsca zdarzenia z taśmy samoprzylepnej, którą
była skrępowana poszkodowana, zabezpieczono ślady zapachowe. W toku
przeprowadzonych badań osmologicznych ustalono zgodność pomiędzy śladem
zapachowym zabezpieczonym na miejscu przestępstwa a materiałem pobranym od
Mariusza J. i Artura J. Pokrzywdzona nie rozpoznała żadnego za sprawców, gdyż
byli oni zamaskowani pończochami na twarzy. Sąd skorzystał z dziedziny nauki-
osmologii i zapoznał się z przebiegiem ekspertyzy zarejestrowanej na taśmie
video i uznał właściwą jego organizację, poprawność zabezpieczenia materiału
dowodowego, poprawność zachowania osób w nim uczestniczących, należyte
wyszkolenie psów i ich kondycję potwierdzona atestami, a także wyszkolenie i
doświadczenie przewodnika...”. Oskarżony Mariusz J. skazany został na karę
trzech lat pozbawienia wolności. Sąd w uzasadnieniu wyroku podniósł, iż
„…niezawodność tych badań jest niemal 100% a prawdopodobieństwo pomyłki jest
czysto teoretyczne i wynosi 0,001…” ".
Autor: Julia Gotowicz
Źródła: https://www.osmologia.wortale.net/243-DOWOD-OSMOLOGICZNY---DOWODEM-JEDYNYM.html
http://gazetasledcza.pl/2018/10/osmologia-w-sluzbie-kryminalistyki/#.XsQbROxKbIV
http://www.kujawsko-pomorska.policja.gov.pl/kb/dzialania-policji/kryminalistyka/aktualnosci/arciwmlb/2518,Certyfikacja-osmologii.html
sobota, 16 maja 2020
Chłopiec w koszulce w lizaczki - Baby Lollipops.
Często pisząc artykuły, czy czytając o najbardziej brutalnych sprawach kryminalnych zastanawiam się gdzie jest granica okrucieństwa? Czy ona w ogóle istnieje?
O sprawie, którą postanowiłam Wam dzisiaj przedstawić czytałam już dawno, dawno temu, ale od tamtej pory towarzyszą mi skrajne i bardzo silne emocje związane z tą sprawą, za każdym razem moja wyobraźnia niezamierzenie kształtuję w głowie wydarzenia, okrutne wydarzenia o których naprawdę ciężko jest zapomnieć. Z całą pewnością jestem w stanie stwierdzić, że jest to jedna z najbrutalniejszych zbrodni z jaką się zapoznałam.
Wiele aspektów tej sprawy wpływa na poziom negatywnych emocji jakie niezaprzeczalnie wywołuje u czytelnika- sama nie wiem, który najbardziej. Może to, że życia pozbawiony zostaje maleńki chłopiec? Albo to, że przez PÓŁ SWOJEGO ŻYCIA jest brutalnie torturowany? A może jednak przez to, że maleńkie ciałko zostało porzucone przez oprawców pod płotem, niczym nic nie warty śmieć? Lub z powodu niezwykle długiego śledztwa i niemożności ustalenia tożsamości chłopca, który po tym co przeżył nie dostał nawet imienia?!
Ale od początku...
2 listopada 1990 roku, około godziny 8:30 w zamożnej dzielnicy La Gorce w Miami Beach dwóch robotników pracujących regularnie na tym terenie dokonuje przerażającego odkrycia. Pod płotem jednej z posiadłości, pośród liści i kęp trawy zauważają ciało dziecka, maleńkiego dziecka ubranego jedynie w brudnego pampersa i koszulkę z grafiką lizaków. Pielucha w jakiej odnaleziono malca znajdowała się na jego ciele tak długo, że zupełnie przykleiła się do jego zmaltretowanego ciała. Już na pierwszy rzut oka było widać rany, siniaki, krwiaki oraz przypalenia po papierosie na całym ciele dziecka.
Szokująca prawda- sekcja zwłok.
Znalezione ciałko to 3 letni chłopiec, który ważył zaledwie 8 kg, to aż 6 kg niedowagi jak na jego wiek. Podczas sekcji ustalono, że zmarł on około 24 godziny przed odnalezieniem ciała. Badanie ujawniło także, że bez wątpienia przeszedł on istne PIEKŁO . Nie tylko siniaki przodowały na całym zmaltretowanym chłopcu, ale znacznie więcej ran… Dziecko miało połamane kości, na lewym poliku widniały ślady po przypaleniu od papierosa. Ponadto, miał połamane zęby, na jego malutkim ciałku pojawiły się także odleżyny. Za przyczynę śmierci uznano złamanie czaszki tępym narzędziem, którym później okazał się kij baseballowy. Lekarz stwierdził jednak, że ze względu na wielomiesięczne tortury i ich ogromną częstotliwość, chłopiec i tak by zmarł w wyniku zadanych mu obrażeń. Sprawa Baby Lollipops została okrzyknięta najbrutalniejszym przypadkiem znęcania się nad dzieckiem i tego typu morderstwa w Miami, a sama jestem skłonna stwierdzić, ze nawet na całym świecie. Ciężko było znaleźć sprawcę tego bestialskiego czynu. Policja robiła, co mogła, aby ustalić tożsamość chłopca. Nagłaśniali sprawę w lokalnych mediach i chodzili od drzwi do drzwi, aby uzyskać więcej informacji o dziecku. Przebadano wiele tropów, a śledztwo obserwowała cała Floryda. Media nazywały mordercę chłopca „bestią”. Spekulowano, że chłopiec padł ofiarą jakiegoś kultu satanistycznego lub brutalnego pedofila grasującego w bogatej dzielnicy. Ze względu na ogrom obrażeń zdjęcia chłopca nie mogły zostać upublicznione. Do czasu, aż pojawiła się możliwość wykonania komputerowej rekonstrukcji twarzy dziecka. To zmieniło wszystko…
„Matka” Lazaro i jego jakże krótkie „życie”
Ana Maria Cardona urodziła się w ubogiej rodzinie mieszkającej w Hawanie na Kubie. Dziewczyna została zgwałcona w wieku 10 lat i jako nastolatka miała na koncie już kilka prób samobójczych. W wieku 16 lat regularnie zażywała narkotyki, piła i prostytuowała się. Do Stanów Zjednoczonych przyjechała w 1980 roku. Chłopiec był dzieckiem z poprzedniego związku Cardony z dilerem narkotyków- Fidelem Figueroa- który utrzymywał Anę i jej dzieci. Prowadzili życie bardzo dostatnie i na wysokim poziomie. Mieszkali w apartamencie na ostatnim piętrze, mieli pokojówkę i jeździli drogimi samochodami. Ana zaszła z nim w ciążę. Sielanka skończyła się w sierpniu 1987 roku, gdy Fidel został zastrzelony przez lokalny gang narkotykowy. Ana odziedziczyła 100 tys. dolarów, które szybko wydała na narkotyki, alkohol i imprezy. Dzieci w tym czasie przez całe tygodnie mieszkały z opiekunkami, co jakiś czas zabierała je też opieka społeczna. Gdy już sprzedała wszystko, co mogła, Ana została eksmitowana z apartamentu i znów wylądowała z dziećmi na ulicy. Lazaro miał wtedy zaledwie 18 miesięcy.
W marcu 1989 roku Ana poznała w klubie nocnym Olivię Gonzalez. Kobiety wkrótce zostały parą i zamieszkały razem.
Chłopiec, jako 3 latek mieszkał wraz z matką Aną oraz jej partnerką i dwójką starszego rodzeństwa w St. Cloud na Florydzie. Kobiety były imigrantkami, które trafiły na ulicę, gdzie wpadły w różnego rodzaju nałogi w tym narkomanię. Trudniąc się prostytucją stworzyły lezbijski związek wspólnie wychowując troje dzieci. Ana i Olivia mieszkały w różnych podejrzanych miejscach, często się przeprowadzając. Podczas gdy Olivia była w pracy, a dwójka starszych dzieci w szkole, Ana zostawała sama w domu z chłopcem.
Kto był potworem?
Podczas trwającego śledztwa, było od początku jasne, że Ana lub Olivia stoją za morderstwem oraz okrucieństwem jakiego Lazaro doznał w swoim krótkim życiu. A może obie były winne i wspólnie znęcały się nad 3 latkiem?
Wszyscy byli niemal pewni, że kobieta ze swoją kochanką zabiły chłopca. Oczywiście, prokuratura chciała doprowadzić do tego, aby osoby odpowiedzialne za tortury i śmierć chłopca, zostały ukarane. Z tego też powodu zaproponowali Olivii układ: w zamian za zeznania przeciwko Anie dostanie wyrok 40 lat pozbawienia wolności za torturowanie dziecka i morderstwo drugiego stopnia. W przeciwnym razie groziła jej nawet kara śmierci.. Tym samym kobieta stała się głównym świadkiem.
Olivia podczas przesłuchania zeznała, że Lazaro zawsze był zamykany z sypialni, łazience, szafie lub przywiązywany do łóżka. Gdy się poruszył lub zapłakał, Ana biła go i dusiła. Prawie nigdy go nie karmiono, nie kąpano ani nie przewijano. Używały taśmy pakowej, aby móc nie zmieniać pieluchy przez kilka dni. Te zeznania były wprost nieprawdopodobne i zapewne ciężko by było w to uwierzyć gdyby nie wyniki sekcji zwłok i… uwaga! Zeznania sąsiadów i przyjaciół zabójczej pary. Ten oto aspekt sprawia, że naprawdę łzy się cisną do oczu. Czemu nikt nie pomógł temu chłopcu?! Czemu nikt nie zareagował?! Naprawdę nie wiem ... Mam jedynie cichą nadzieję, że karma wraca i jest wyjątkowo surowa.
Ana nie przyznała się do winy. Twierdziła, że to Olivia znęcała się nad malcem i uderzyła go w głowę kijem. Ana miała godzić się na to, aby mieć gdzie mieszkać z dziećmi i zabijała wyrzuty sumienia narkotykami. Kobiety nawzajem zrzucały na siebie winę.
Wyrok
Ostatecznie po wielu bataliach słownych i licznych oskarżeń pomiędzy partnerkami, Ana została uznana za winną zabójstwa pierwszego stopnia i skazana na śmierć na krześle elektrycznym. Stała się pierwszą kobietą w celi śmierci w historii Florydy.
W 2002 roku sprawę na nowo otwarto, gdyż odkryto, że nie wszystkie dowody zostały wzięte pod uwagę. Okazało się bowiem, że podczas jednego z licznych przesłuchań Olivia przyznała, ze to ona zadała chłopcu śmiertelny cios. Nie wiadomo z jakich przyczyn policja ukryła ten ważny fakt, natomiast to odkrycie ruszyło proces na nowo a Ana opuściła celę śmierci, lecz nie na długo. Wyrok Any unieważniono, jednak w 2011 roku ponownie skazano ją na śmierć!
W 2016 roku Sąd Najwyższy ponownie unieważnił wyrok i ruszył kolejny, trzeci proces w tej sprawie. Tym razem również powołano się na niezgodności w zeznaniach Olivii. Dodatkowo odnaleziono opiekunkę, która przyznała się do zabójstwa Lazara. Kobieta nie znała jednak szczegółów stanu, w którym był chłopiec i jej zeznania nie zostały uznane za wiarygodne. Przesłuchano również współwięźniarki Olivii, którym miała przyznać się, że na równi z Aną torturowała chłopca i to ona zadała śmiertelny cios.
Ostatecznie w 2017 roku Ana znów została uznana za winną. Jej wyrok zmieniono jednak z kary śmierci na dożywotnie pozbawienie wolności. Olivię wypuszczono z więzienia w 2008 roku.
Matka chłopca nigdy nie przyznała
się do winy…
Długo myślałam nad zakończeniem artykułu, ale zbyt trudno znaleźć stosowne słowa aby skomentować cierpienie tego małego, 3 letniego dziecka. Mam jedynie ogromną nadzieję, że sprawy takie jak ta nauczą ludzi, aby REAGOWALI na krzywdę dzieci i nie byli na nią obojętni. Może gdyby sąsiedzi i przyjaciele skazanych kobiet odpowiednio się zachowali chłopiec miałby szansę na szczęśliwe życie? Może...
’Śpij Aniołku, śpij...
Już noc-
niech sen cię zmorzy,
światełko gdzieś się tli
już czujesz dotyk boży.
Aniołów twych modlitwy mów
wpisane w gwiazdy dziś,
przed snem paciorek zmów-
czy już słodziutko śpisz?
Niech głaszczą cię aniele łzy
wodą są od Boga
-niech dobre śnią się sny
niech zniknie twoja trwoga.
Śpij Aniołku śpij... ’
Julia Gotowicz
środa, 13 maja 2020
OJCIEC- POTWÓR
Mam dla Was pewną informację - pojawił się nowy trop w sprawie zaginięcia Moniki Bielawskiej. Redaktorka ZZCP pracuje nad sprawą od kilku miesięcy.
Proszę bądźcie cierpliwi i uszanujcie w tych chwilach rodzinę Monisi.
W 1996 roku Robert B. trafia na listę dziesięciu najniebezpieczniejszych, poszukiwanych polskich przestępców. W międzyczasie wyciekają przerażające opisy zachowań Roberta względem córki – pobicie, poniżanie dziecka, wyzwiska.
W kolejnym zeznaniu jest zanotowane, iż B. pyta prokuratora: "Chcecie żebym powiedział, że zabiłem to dziecko i zjadłem"?!
Sędzia: - A dlaczego pan się ukrywał?
Robert B. - Nie ukrywałem się. Po prostu wyjechałem, przecież pod ziemię się tam nie zakopałem, więc się nie ukrywałem.
Sędzia: - Dlaczego zdecydował się pan wyjaśniać tę sprawę?
Robert B. - Bo się zdecydowałem, bo chcę wyjaśnić tę sprawę. Jakbym nie chciał, to by mnie nigdy nie znaleźli...
wtorek, 12 maja 2020
Gdzie jest Remek?! - Czyli coś z moich okolic...
Chyba każdy z Nas, działających w tematyce kryminalnej ma pewne sprawy, które spędzają mu sen z powiek. Podobnie jest i ze mną, ale nie ma się co dziwić skoro codziennie przechodząc Toruńskim dworcem, poruszając się po Starym Mieście czy siedząc ze znajomymi nad Wisłą widzisz plakat zaginionej osoby.
Rodzina, która zapadła się pod ziemię - zaginięcie rodziny Bogdańskich
Sprawy zaginięć bywają różne – każda jest na swój sposób unikalna – jedna mniej, druga zaś bardziej tajemnicza. Niewielki jest jednak odsete...
-
Bianka Rota w 1990 roku była pełną życia, energiczną oraz niesamowicie otwartą na ludzi 19-latką. Wysoka, długonoga, zielonooka szatynka...
-
Sprawy zaginięć bywają różne – każda jest na swój sposób unikalna – jedna mniej, druga zaś bardziej tajemnicza. Niewielki jest jednak odsete...
-
"Szukaj mnie Cierpliwie dzień po dniu Staraj się podążać moim śladem Szukaj mnie Bo sama nie wiem już Bo nie wiem kiedy sama się odna...








